Sprawy frankowe kończą się dziś najczęściej stwierdzeniem nieważności całej umowy. Sąd uznaje, że klauzule przeliczające kredyt po kursie ustalanym jednostronnie przez bank są niedozwolone, a bez nich umowa nie może dalej obowiązywać. Skutek jest prosty w opisie i duży w pieniądzu: kredyt przestaje istnieć, a strony zwracają sobie to, co świadczyły.
Rzadszym wariantem jest odfrankowienie, czyli utrzymanie umowy w mocy z usunięciem samego mechanizmu waloryzacji. Kredyt zostaje wtedy przeliczony tak, jakby od początku był złotowy, przy zachowaniu dotychczasowego oprocentowania. Ten kierunek pojawia się głównie tam, gdzie kredytobiorca sam woli zachować umowę.
Osobną ścieżką są ugody proponowane przez banki. Kończą sprawę szybko i bez ryzyka procesu, ale zwykle sprowadzają się do przewalutowania kredytu na złote, a nie do zwrotu wszystkich wpłaconych rat. Zanim podpiszesz cokolwiek, warto zestawić kwotę z ugody z tym, co realnie daje wygrany proces w Twojej umowie.
Sprawy frankowe należą do sporów konsumenckich z bankiem i sąsiadują z tematyką zadłużenia. Jeśli problemem jest nie tyle kurs, co niemożność spłaty zobowiązań, odrębną drogą pozostaje upadłość konsumencka.