Po skutecznym oświadczeniu zostaje sam kapitał. Odsetki, prowizja, opłata przygotowawcza i składka ubezpieczeniowa doliczona do kredytu przestają się należeć, a to, co już zapłacono, podlega zwrotowi. Kwota bierze się wprost z harmonogramu Twojej umowy, więc nikt uczciwy nie poda jej przed przeczytaniem dokumentów.
Jeden wyjątek jest w samej ustawie: art. 45 ust. 4 zostawia po stronie konsumenta koszty ustanowienia zabezpieczenia kredytu przewidziane w umowie. Chodzi o realne wydatki na zabezpieczenie, a nie o prowizję banku.
Osobno rośnie wątek odsetek liczonych od kredytowanych kosztów. Ustawa definiuje całkowitą kwotę kredytu jako środki nieobejmujące kredytowanych kosztów kredytu (art. 5 pkt 7), a stopę oprocentowania jako stosowaną do kwoty wypłaconej (art. 5 pkt 10). Praktyka doliczania prowizji do salda i oprocentowania jej razem z kapitałem stoi więc w sprzeczności z definicjami, na których opiera się cała umowa. Ten sam kierunek przyjęły Trybunał Sprawiedliwości i Sąd Najwyższy, co opisujemy niżej.
Sankcja sąsiaduje z innymi sporami konsumentów z bankami. Jeśli Twój problem dotyczy kredytu waloryzowanego kursem waluty, właściwą drogą są sprawy o kredyty frankowe. Jeśli zobowiązań jest tyle, że przestały być możliwe do spłaty, odrębną ścieżką pozostaje upadłość konsumencka.